znajdź książkę
katalog
newsleter
A co ja mam z tym wspólnego? Zbrodnia popełniona w marcu 1945. Dzieje mojej rodziny
36,00 zł
cena
32,40 zł
w promocji
Kup książkę
Sacha Batthyany
A co ja mam z tym wspólnego? Zbrodnia popełniona w marcu 1945. Dzieje mojej rodziny
Und was hat das mit mir zu tun? Ein Verbrechen im März 1945. Die Geschichte meiner Familie
przekład: Emilia Bielicka
opracowanie graficzne: Agnieszka Cieślikowska
seria: Humanistyka - wydania indywidualne
wydanie I
sierpień 2017
oprawa miękka
format 123x196 mmm
str. 256
ISBN 978-83-07-03417-1

W nocy z 24 na 25 marca 1945 roku olśniewająco świeci księżyc. Na zamku, którego panią jest Margit Batthyány-Thyssen, w miejscowości Rechnitz w Burgenlandzie, tuż przy granicy z Węgrami, odbywa się uroczyste przyjęcie. Członkowie gestapo i lokalni nazistowscy notable, jak SS-Hauptscharführer Franz Podezin czy Josef Muralter, albo Hans-Joachim Oldenburg, zajęci ożywioną rozmową z chłopcami z Hitlerjugend i z pracownikami zamku, popijają szampana. Dla narodowych socjalistów wojna jest już przegrana: Rosjanie stoją nad Dunajem – ale goście nie zamierzają psuć sobie nastroju. Jest godzina ósma wieczorem. Równocześnie na dworcu w Rechnitz czeka około dwustu Żydów, przymusowych robotników z Węgier, zwiezionych tu do budowy wału południowo-wschodniego, gigantycznej linii obronnej, prowadzącej przez Polskę, Słowację i Węgry aż po Triest – jej zadaniem jest odparcie nadciągającej Armii Czerwonej. O wpół do dziesiątej wieczorem Franz Ostermann ładuje część Żydów do swojej ciężarówki, by ich przekazać czekającym niedaleko czterem członkom SA, którzy wciskają więźniom do rąk łopaty, nakazując im wykopać podłużny rów.
Węgierscy Żydzi zabierają się do roboty, ale są osłabieni i wyczerpani, a ziemia jest zmarznięta i twarda – tymczasem na zamku ciotki Margit goście ucztują i tańczą. W pewnej chwili dowódca oddziału SS Franz Podezin zostaje wezwany do telefonu. Ponieważ w salonie jest zbyt głośno, musi przejść do sąsiedniego pokoju. Rozmowa trwa krótko. Podezin mówi: - Tak, tak! – i kończy: - Cholerne świństwo! – Po czym zleca Hildegardzie Stadler, przewodniczącej miejscowego Bund Deutscher Mädel skrzyknąć do osobnego pokoju kilkunastu mężczyzn spośród ucztujących w salonie. – Żydzi czekający na dworcu są chorzy na tyfus - oświadcza zebranym – i trzeba ich wszystkich rozstrzelać. – Nikt nie protestuje. Odpowiedzialny za broń Karl Muhr wręcza uczestnikom przyjęcia karabiny i amunicję. Jest tuż po dwudziestej trzeciej. Na dziedzińcu zamkowym czekają trzy samochody. Nie wszyscy się w nich mieszczą, część musi iść pieszo. Ale nie mają daleko. […]

* * *

Między północą i godziną trzecią nad ranem właściciel wypożyczalni samochodów ciężarowych Franz Ostermann odbywa siedem razy tę samą drogę od dworca kolejowego do Kreuzstadl, za każdym razem wioząc od dwudziestu do trzydziestu Żydów, których przekazuje czekającym tam czterem członkom SA. Żydzi muszą się rozebrać, złożyć swoje ubrania przed wykopanym rowem, po czym, nadzy, klękają na brzegu swego grobu w kształcie litery L. Podezin stoi w pogotowiu, podobnie jak Oldenburg – obaj są fanatycznymi narodowymi socjalistami. Strzelają Żydom w kark. Josef Muralter, członek NSDAP, krzyczy, naciskając spust: „Wy świnie, won do piekła! Zdrajcy ojczyzny!”. Żydzi osuwają się do wykopanego dołu i pozostają tam, spiętrzeni jedni na drugich. Tymczasem w zamku otwiera się coraz to nowe butelki szampana, ktoś gra na harmonii. Margit jest młoda i lubi wesoły nastrój, jest najpiękniej ubrana ze wszystkich. Jeden z kelnerów o imieniu Viktor zauważa, że goście, którzy o trzeciej nad ranem zjawiają się znów na sali, szczególnie żywo gestykulują i mają dziwnie zaczerwienione twarze. SS-Hauptscharführer Podezin, domniemany przywódca, który przed chwilą strzelał w głowy kobietom i mężczyznom, tańczy teraz z wielkim ożywieniem.
Nie wszystkich Żydów rozstrzelano owej nocy. Osiemnastu pozostawiono jeszcze przy życiu. Polecono im zasypać dół ziemią. Mieli spełnić obowiązek grabarzy. Dwanaście godzin później, wieczorem 25 marca, na rozkaz Hansa-Joachima Oldenburga, kochanka Margit, zostali również zastrzeleni i pogrzebani w pobliżu miejsca kaźni.
Po wojnie siedem osób oskarżono o wielokrotne morderstwo dokonane ze szczególnym okrucieństwem lub o ludobójstwo. Byli to: Joseph Muralter, Ludwig Groll, Stefan Beigelbeck, Eduard Nicka, Franz Podezin, Hildegard Stadler i Hans-Joachim Oldenburg. Jednakże w roku 1946 proces trzeba było przerwać, ponieważ dwaj główni świadkowie zostali zamordowani. Pierwszym był Karl Muhr, odpowiedzialny za skład broni na zamku. Owej nocy 24 marca wręczał późniejszym sprawcom karabiny, po czym musiał spojrzeć im wszystkim w twarz. Rok później znaleziono Muhra leżącego z kulą w głowie w lesie obok martwego psa, a jego dom spłonął. Łuska naboju, zabezpieczona przez policję na miejscu zbrodni, znikła. Drugim zamordowanym był świadek naoczny Nikolaus Weiss. Przeżył masakrę ukryty w szopie należącej do stałych mieszkańców Rechnitz. Rok później jego samochód został ostrzelany na drodze do Lockenhaus, wpadł w poślizg i Weiss zginął na miejscu.
Po obu tych morderstwach mieszkańcy Rechnitz żyli w strachu przed zemstą sprawców. Nikt nie miał odwagi mówić. Powszechne milczenie trwało do dziś. W latach siedemdziesiątych miejsce to stało się symbolem sposobu, w jaki Austria obchodzi się ze swoją narodowosocjalistyczną przeszłością. Nazwa Rechnitz kojarzy się z niepamięcią.
W dniu 15 lipca 1948 roku Stefan Beigelbeck i Hildegard Stadler zostali uniewinnieni. Ludwiga Grolla skazano na osiem lat ciężkiego więzienia, Josefa Muraltera na pięć lat, a Eduarda Nickę na trzy lata więzienia. Podezin i Oldenburg, dwaj główni oskarżeni, zbiegli. Policja burgenlandzka podejrzewała, że hrabina Margit Batthyány-Thyssen ukryła ich w Szwajcarii, gdzieś w górach nad brzegiem jeziora Lugano.
Wiedeński Interpol zawiadomił o tym telegraficznie władze lugańskie 28 sierpnia 1948 roku: „Istnieje podejrzenie, że dwaj oskarżeni zamierzają udać się do Ameryki Południowej. Proszę o zatrzymanie ich”. Rozkaz aresztowania obu zbiegów wysłano 30 sierpnia 1948 roku, nie odniósł on jednak skutku.
Prokurator austriacki, doktor Mayer-Maly, który dążył do wyjaśnienia okoliczności masakry, oświadczył w mowie końcowej: „Prawdziwych morderców dotychczas nie odnaleziono”.

o autorze
Batthyany Sacha

Sacha Batthyany (ur. 1973) – potomek starego węgierskiego rodu; socjolog i dziennikarz, redaktor m.in. „Neue Zürcher Zeitung”, wykładowca w Szwajcarskiej Szkole Dziennikarstwa, autor reportaży dla „Tages-Anzeiger” i „Süddeutsche Zeitung”.

inne książki tego autora
Koszyk jest pusty
25,80 zł
Thomas Bernhard
strona główna nowości zapowiedzi księgarnia wydarzenia kontakt dla autorów polityka prywatności mapa serwisu
Copyright © SW Czytelnik 2006 - 2017 | Projekt graficzny Maria Drabecka | Wykonanie: YELLOWTEAM.PL
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij