znajdź książkę
katalog
newsleter
Ciało
34,00 zł
cena
27,20 zł
w promocji
Kup książkę
Wiktor Jerofiejew
Ciało
Tieło
przekład: Michał B. Jagiełło
opracowanie graficzne: Zuzanna Lipińska
seria: Literatura przekładowa - wydania indywidualne
wydanie I
2017
oprawa miękka
format 130 x 205
str. 300
ISBN 978-83-07-03385-3

Weszliśmy szybko i bez trudu, wmieszaliśmy się w tłum gości, poprawiliśmy muszki i przedstawiliśmy się gospodyni. Tilman znał i lubił bogaczy. Pani Eyche, wdowa po królu konserw, amerykańskim sułtanie bobu i groszku, wciągnęła na swoje wypielęgnowane tłuste ciało coś długiego, szarego, błyszczącego po afrykańsku i z wisiorkami. Potomek Zmierzchu Zachodu i gościnna wielbicielka literatury przywarli do siebie promieniejącymi twarzami i oboje spojrzeli na mnie.

- To mój rosyjski przyjaciel – powiedział Spengler. Uśmiechnąłem się. – Nazywa się Puszkin!

Missis Eyche wydała jęk zachwytu i zaczęła mocno potrząsać moją ręką.

- Boże! – wykrzykiwała. – Pan Puszkin we własnej osobie! Oczom nie wierzę! Jak się pan miewa, panie Puszkin?

Skromnie uścisnąłem jej dłoń, otworzyłem usta, żeby coś powiedzieć, ale w tym momencie Spengler zniknął, został zaprowadzony do sali, w której siedzieli przy stole pisarze tacy sobie, z drugiej ligi, mnie zaś skierowano tam, gdzie płonął kominek i lśniły brylanty, między amerykańskich aktorów i bogaczy ze wszystkich kontynentów. Zauważyłem, że zwalniają dla mnie honorowe miejsce po prawicy gospodyni. Pospiesznie eksmitowano z niego Hindusa, autora opasłej powieści o gorliwym słudze. Skonfundowany, usiadł gdzieś daleko, obok architekta z rodziną.

Missis Eyche całą swą masą zajmuje najważniejsze miejsce przy stole i woła, rozkładając ręce:

- Puszkin! Puszkin przyjechał!

Wszyscy na mnie patrzą, zgiełk, hałas, nikt nic nie zrozumiał.

- Panie Puszkin! – mówi missis Eyche. – Jakiego wina pan się napije? Burgunda? Och, znam pana doskonale. Najbardziej podoba mi się pańska opera Eugeniusz Oniegin. Tak, to wspaniała opera, co za muzyka! A co porabia Czajkowski? On jeszcze żyje?

- Czajkowski? No, trochę niedosłyszy.

- No problem! Mam znakomitych lekarzy! Proszę pozdrowić go ode mnie. Czajkowski! A pan? Straszny z pana figlarz. Woli pan rybę czy rostbef? A może chce pan coś innego? Może prosiaczka? Tam siedzi Richard Gere – jada wyłącznie malutkie prosiątka. Hi, Richard, znasz pana Puszkina? Chłopcy, poznajcie się! Tak, straszny z pana swawolnik! Słyszałam, tak mi mówiono, proszę nie zaprzeczać, że nosi pan przeźroczyste spodnie bez majtek. Fe… Bardzo mi się to podoba! Jeszcze burgunda? Sałatki z ostryg w pomarańczach? Proszę jeść! Boże, w głowie mi się kręci! Puszkin! Czytałam pańską książkę… zadziwiająca proza… Córka pułkownika! Co? Kapitana? Jest pan pewien? Autorzy często zapominają tytuły swoich książek. No właśnie! A jak pan przeżył represje okresu stalinowskiego? Jest pan dysydentem? Tak czy nie? Dlaczego pan milczy?

- Dziś umarła moja babcia – powiedziałem.

- Tak, wiem, opowiadała panu bajki. Wiem o panu wszystko! To nic, taka już jest natura babć, że umierają. Kim pan byłby bez babci? Nikim! A ona nauczyła pana bajek. Niech pan poczyta swoje wiersze! Panowie! Gere, shut up! Cisza! Puszkin przeczyta nam parę wierszy.

- Wstałem i uniosłem rękę niczym Puszkin.

- „Burza mgłami niebo kryje…”

- Boskie! – wykrzyknęła missis Eyche.

- „Cudowne pomnę oka mgnienie – gwałtownie zwróciłem się do niej i kontynuowałem, patrząc jej w oczy. – Harmonią tknięty wzrok i słuch!”.

Nakreśliłem dłonią jej sylwetkę od góry do dołu:

- „Zjawiłaś się jak przywidzenie, czystego piękna lotny duch!”

Stół zahuczał. Richard Gere pokrzykiwał na stojąco. Dostrzegłem straszliwy błysk w oczach Hindusa na końcu stołu. Ale było mi wszystko jedno.

- Niezrozumiałe, ale bardzo…bardzo! – wzruszała się całą piersią missis Eyche. – O czym to?

- O tobie – powiedziałem z uczuciem. – Właśnie wymyśliłem.

Kiedy jak dzieci zjedliśmy na deser kawałeczki z lekka fioletowego ananasa w sorbecie malinowym i wstaliśmy od stołu żeby napić się koniaku, missis Eyche pomachała do kogoś ręką i zjawił się przed nami Hindus. Jego zarozumiałość zniknęła bez śladu. Na twarzy malowała się jedynie złość.

- Znacie się panowie? – niefrasobliwym tonem spytała missis Eyche.

- Tak – potwierdziłem. – To wybitny znawca Puszkina! Umie Eugeniusza Oniegina na pamięć.

- Doprawdy? – ucieszyła się missis Eyche.

- Rzeczywiście, missis Eyche – ponuro uśmiechnął się Hindus. – Ale…

- Stop! Pan napisał chyba niezłą książeczkę, mówi się o niej – przerwała mu missis Eyche. – Gratuluję! Ale ja mam doświadczenie! Widzę, że zazdrości pan Puszkinowi – wzięła mnie za rękę. – Zazdrości mu pan talentu, zazdrości pan, że napisał wspaniałe dzieło Córka pułkownika. Niech pan nie zaprzecza! Nie wierzę panu!

Przytuliła się do mnie.

- Pamięta pan, co on napisał: „Dziś do innego już należę i będę mu oddana szczerze”?

- „I będę mu oddana szczerze…” - powtórzył Hindus po rosyjsku, odwrócił się ku mnie i wlepił mi namiętny pocałunek prosto w usta.


inne książki tego autora
polecamy
Koszyk jest pusty
25,80 zł
Thomas Bernhard
strona główna nowości zapowiedzi księgarnia wydarzenia kontakt dla autorów polityka prywatności mapa serwisu
Copyright © SW Czytelnik 2006 - 2017 | Projekt graficzny Maria Drabecka | Wykonanie: YELLOWTEAM.PL
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij