znajdź książkę
katalog
newsleter
Listy, cz. III: 1973-2000
19,00 zł
cena
Kup książkę
Jerzy Giedroyc, Czesław Miłosz
Listy, cz. III: 1973-2000
opracowanie graficzne: Jan Bokiewicz
seria: Archiwum „Kultury”
wydanie I
2012
oprawa miękka
format 135x205 mm
str. 616
ISBN 978-83-07-03261-0

Czesław
978 Grizzly Peak Blvd.
Berkeley, Ca. 94708
15 I [19]81 

Drogi Jerzy,
Wróciłem z Ann Arbor1, gdzie jeszcze raz byłem świątkiem
narodowym i pół Detroit zleciało się na moje występy. Dowiedziałem
się też, że na wieść o nagrodzie Nobla dla Polaka pół
fabryki Forda szalało z radości, dlatego że jak ktoś jest Pollack,
to ma w Ameryce ciężkie życie w porównaniu z Anglosasem,
a jeżeli Polak dostał nagrodę Nobla, to znaczy, że
musiał dwa razy być lepszy od Anglosasów. Od Ann Arbor
nie mogłem się uchylić, bo obiecałem przyjechać jeszcze na
wiosnę, ale teraz koniec występów i podróży, mam nadzieję
wrócić wreszcie do normalnego życia.
A piszę do Ciebie w sprawie bardzo poważnej. Dostając setki
listów z Polski, obcując z Polakami w Paryżu czy w Ann
Arbor, czuję, że włosy zaczynają mi stawać na głowie. Listy
z Polski, szczególnie te od młodzieży (m.in. prośba o pozwolenie
nazwania drużyny harcerskiej imieniem Czesława Miłosza
– stąd wniosek, że wkrótce będą drużyny harcerskie
im. Witolda Gombrowicza), świadczą o wielkiej i zasadniczej
przemianie, jaka się w Polsce odbywa, a która polega na tym,
że Polska staje się tym, czym w swojej esencji zawsze była, to
jest jednym wielkim organizmem narodowym, w którym Naród
jest na ołtarzu, z Matką Boską jako bóstwem pomocniczym
w służbie Narodu. Tak to ono i wyszło, na triumf Dmowskiego.
Nb. z „Nowego Dziennika” w New Yorku wystąpiła
Ewa Czarnecka, co miało ten natychmiastowy skutek, że dali
wielki artykuł gloryfikujący Dmowskiego2, pewnie nie dlatego,
żeby mieli „przekonania”, ale dlatego, że to jest w powietrzu.
Oczywiście dostaję mnóstwo listów, z których przeziera
przekonanie o odwiecznej polskości Wilna, a i pomnik
w Gdańsku, ten z moimi tekstami3, jest interpretowany niedwuznacznie
jako aluzja do trzech krzyży w Wilnie, że niby
„miasto Gdańsk niegdyś nasze, znowu będzie nasze” raz się
sprawdziło, to i sprawdzi się odwiecznie polskie Wilno.
Naprawdę nie nadaję się do roli promotora polskiego nacjonalizmu,
a na to się kroi, tym co piszą do mnie listy i zbierają
moje autografy do głowy nie przychodzi, że ktoś może
być czymś innym niż Polak-katolik. Ten nieszczęsny naród,
doszczętnie i podwójnie upupiony przez nacjonalistyczno-komunistyczną
szkołę w stylu Moczara i przez opór wobec tej
szkoły w domu i w kościele, ale też nacjonalistyczny, jest już
jak pan Jourdain, który nie wiedział, że mówi prozą, czyli
że jest we władzy dzikiego nacjonalizmu i mesjanizmu. Rozmawiałem
o tym z Anitą Wasilewską4 i jest ona jedną z nielicznych
osób, z którymi mogę się porozumieć, bo nawet nastroje
w czasie wizyty papieża w Polsce nastrajały ją (rzadkość)
sceptycznie.
Zastanawiam się, co mam zrobić. Niewątpliwie musimy być
w kontakcie i wymieniać zdania na ten temat, jeżeli to, co
Ty reprezentujesz i co przez wiele lat reprezentowała „Kultura”,
tę i n n ą Po l s k ę, nie ma być zaprzepaszczone. Bo
przecie Naród z wielkiej litery pochłonie i przyswoi wszystko,
ceniąc „Kulturę” za obronę wartości narodowych, ale nie
wspominając ani słowem o jej prawdziwym stanowisku, kochając
Miłosza jako wieszcza i przybierając go, co ciągle się
odbywa, w biało-czerwone szarfy etc. Okazuje się, że kiedy
Michnik mnie potwornie zwymyślał za mój artykuł o Kisielewskim,
tj. Stalińskim, pt. Duże cienie, gdzie prorokowałem
to, co się teraz odbywa, nie on miał rację5.
Zaiste, czym był ten nurt drugi – PPS-u, Piłsudskiego, Żeromskiego,
demokracji, lewicy? Tyle jego było, ile było inteligencji
pochodzenia żydowskiego. Kto wybrał Narutowicza?
Czy kampania przeciw niemu ze strony endeków nie miała
podstaw? Miała, bo „obcy” na niego głosowali6. Trzeba na
zimno zdać sobie sprawę z sytuacji i nie upajać się cudowną
„jednością narodową”, ale wywalić kawę na ławę, póki jeszcze
nie za późno. Oczywiście to nie pomoże, ale przynajmniej
stanowisko będzie jasne.
Powiedz mi, co mam robić. Dawanie powodu do nieporozumień
jest dla mnie wstrętne. Nie jestem za żadną religią
narodową, błogosławioną przez Wyszyńskiego czy nawet
papieża. Zostałem zaproszony do KUL na odebranie
doktoratu honorowego, co mnie przywłaszczy i pokaże jako
zwierzę oswojone przez ideologię narodową bez reszty,
zostałem też zaproszony do Rzymu na inaugurację Instytutu
Polskiego w obecności papieża, co stwarza taką sytuację,
że nie mogę przecie ogłosić odczytu wyśmiewającego
cały spadek Dmowskiego, którego duch unosi się nad tymi
wodami.
Obawiam się, że jeżeli chodzi o katolicyzm polski, byłem
zbyt optymistyczny, dlatego że obcowałem z Sadzikiem, który
pod każdym względem był wyjątkiem. Moje zainteresowania
religijne nie są płytkie, nie były i nie są wynikiem jakiejś
koniunktury, ale też idą na razriez7 z całą polską narodową
egzaltacją.
Notabene nie rozumiem tego bzika w Polsce z powodu nagrody
Nobla. Jakieś bezmiary frustracji z tego wyłażą. I nagle
sobie uświadomiłem, że o poezji polskiej ostatnich dekad
można sensownie byłoby napisać, tylko traktując ją jako
sofistykowany szyfr dla bardzo prostych treści politycznych,
tj. pretensji do Zachodu za to, że zdradził, i olbrzymiej
self-pity, czyli litowania się nad sobą – do tego sprowadza się
poezja Różewicza i Herberta.
Mnie się wydaje, że nastał dla „Kultury”, i dla mnie też,
czas zwrotny, w tym sensie, że tak dalej nie można: nie można
stwarzać złudzenia, że „cały Naród” itd., podczas kiedy
jasno i ostro sprecyzowane stanowiska są zdrowiem wszelkiej
prawdziwej demokracji. 

Ściskam Cię
Czesław 


1 Ann Arbor w Detroit, siedziba University of Michigan. Na przełomie
roku 1980/1981 Czesław Miłosz wygłosił tam wykład i czytał swoje
wiersze.
2 Jerzy Ptakowski, Wielkość nieprzemijająca. W 42. rocznicę śmierci
Romana Dmowskiego, „Tydzień Polski” (dodatek do „Nowego Dziennika”),
3–4 stycznia 1981 r.
3 Na pomniku Poległych Stoczniowców Grudnia 1970 r. – odsłoniętym
w grudniu 1980 r. – umieszczono wersety pochodzące z wiersza Który
skrzywdziłeś człowieka prostego, a zaczerpnięte z Psalmu 29: „Pan da
siłę ludowi swojemu. Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju”.
4 Anita Wasilewska – matematyk i informatyk, absolwentka i pracownik Uniwersytetu Warszawskiego, od r. 1980 przebywała w Stanach
Zjednoczonych, wykładała w różnych uniwersytetach amerykańskich,
m.in. Yale i Ohio Wesleyan. Współpracowała z Instytutem Literackim
od r. 1964.
5 Duże cienie, „Kultura” 1972, nr 10. Była to polemika z wizją Drugiej
Rzeczypospolitej w ujęciu Stefana Kisielewskiego w jego Cieniach w pieczarze
(Paryż 1971).
6 Po wyborze Gabriela Narutowicza przez Zgromadzenie Narodowe
na urząd Prezydenta RP 9 grudnia 1922, w kampanii przeciw niemu
obóz Narodowej Demokracji używał argumentu, iż wybór został Polsce
narzucony, bowiem dokonał się głosami mniejszości narodowych, które
nie miały „moralnego prawa” decydować o tym, kto zajmować ma to
stanowisko.
7 na starcie, na konfrontację (ros.).


28 grudnia 1974
Drogi Czesławie,
Prawie jednocześnie dostałem Twoje dwa listy z 2-go i 23
grudnia. Odpowiadam więc „na wyrywki”. Bardzo się cieszę,
że zarysowuje się kompromis między „Znakiem” i „Czytelnikiem”.
Byłoby to idealne rozwiązanie. Trudno przewidzieć, co
z tego wyjdzie, bo polityka kulturalna PRL jest dla mnie nadal
zagadką nie do rozwiązania. Teraz biorą się na nowy sposób:
zgadzają się na wydawanie „niebezpiecznych” książek,
ale w małych nakładach. Tak np. wyszło dwutomowe Archiwum
Paderewskiego w nakładzie 650 egz.1 Jest jednocześnie
list[a] osób, które mogą tę książkę (drogą) nabyć. Obecnie Ricie
zaproponowano wydanie integralne Dzienników w małym
nakładzie. Rita pojechała do Polski w sprawach rodzinnych –
ciekaw jestem, co przywiezie. Osobiście uważam, że powinna
zaakceptować mały nakład Dzienników (nie tak jednak humorystyczny,
jak Archiwum Paderewskiego), bo to zawsze będzie
więcej niż to, co może stąd przecieknąć do kraju. Będzie to dla
mnie duże uderzenie finansowe, bo pełne wydanie Gombrowicza
jest dalekie od wyczerpania, no ale sprawa jest ważną.
Gratuluję Twoich sukcesów – rzeczywiście imponujące. Będę
Ci wdzięczny za notatkę na temat tych zapowiedzianych
przekładów, bo to trzeba wybić. Gdyby Ci się udało jeszcze
zainteresować kogoś Płomieniami...2
To, co piszesz o Polakach, nie jest dla mnie nowością. Ten
naród jest czy był świetny przy mieszance narodowościowej.
Z chwilą jak staje się piastowski, to się robi z tego niewydarzona
Czechosłowacja.
Narzekasz – zresztą słusznie – że „Kultura” staje się pismem
politycznym. To nie tylko moja pasja w tym kierunku,
ale skąd wziąć autorów? Sam jesteś dość bezradny, jeśli idzie
o sugestie. Ten upadek jest nie tylko na emigracji, ale również
i w kraju. Popluwasz na wiersze, które drukuję (rzadko), ale
chyba niesłusznie. Ci młodzi jak Bierezin, Barańczak3 etc. są
interesujący – może z nich coś będzie. Jeśli u kogoś z młodych
jest jakiś cień talentu, to uważam, że trzeba dać szansę. Ty
coraz bardziej zaczynasz być olimpijski i to zaczyna być u Ciebie
niebezpieczne. Podejrzewam, że zaczynasz mieć skłonność
do traktowania wszystkich z góry, z wyjątkiem „dworu”, do
którego dość często stosujesz taryfę ulgową.
Od Swianiewicza dawno nie miałem wiadomości, a w ostatnich
listach nic nie pisał o swojej sytuacji. Boję się, że z Jurzykowskich
niewiele wyjdzie. To fundacja coraz bardziej amerykańska,
a znając Brzezińskiego, obawiam się, że ograniczy
się do czułego listu do któregoś z bonzów fundacyjnych i będzie
sprawę uważał za załatwioną. Trzeba pomyśleć, co można
zrobić. Wiem, że miał pisać do mnie o swoim Katyniu4. Miała
to być większa praca. Nie naciskałem go ostatnio, wyobrażając
sobie, że musi być bardzo rozbity po śmierci żony5. Nie
wiedział[em], że pisze czy ma zamiar pisać Pamiętniki. Myślę,
że dobrze będzie, jeśli w tej sprawie napiszesz do Bumka
Heydenkorna6. On ma dość duże chody w sferach rządowych
kanadyjskich. Będę go cisnął ze swej strony, ale list od Ciebie
będzie niewątpliwie dużym dopingiem dla niego.
To pasjonujące, co piszesz o Piotrusiu. Nie wiem, czy odziedziczył
po Tobie pociąg do pióra: jeśli tak, to chciałbym go namówić,
by pisał o swoich przeżyciach. A może Ty jako dobry
ojciec weźmiesz na warsztat jego opowiadania?
Szestowa nigdy nie dostałem ani po polsku, ani po angielsku.
„Tri-Quarterly” mam. Trudno mi jednak przekładać
z angielskiego przy tak wielkiej posusze dobrych tłumaczy.
Rozumiałem, że przyślesz mi tekst polski.
Co z „Ogrodem nauk”? Bardzo to chciałbym kontynuować,
bo może z tego wyjść ciekawa książka.
Teraz kładę możliwie największy nacisk na sprawy Wsch[odniej]
Europy. Chciałbym mieć dobry tekst literacki litewski.
Oni zdaje się dość dużo drukują po angielsku. Czy mógłbyś
mi jakiś tekst do „Kultury” zasugerować?
Męczę się bardzo z Sołżenicynem i Maksimowem, ale nie
tracę nadziei, że doprowadzę wreszcie do tego, że postawią jasno i wyraźnie problem narodowościowy – specjalnie ukraiński.
To jednak pierwsi w historii Rosjanie, którzy może to
zrobią, choć wiedzą, że problem ukr[aiński] zniszczył Fiłosofowa7,
tak jak problem polski zniszczył Hercena8. W każdym
razie w trzecim n[ume]rze „Kontynentu” będzie tekst Moroza9,
przemówienie Slipyja na Synodzie10 i nasz artykuł o Slipyju
i kościele grekokat[olickim]11. W każdym razie jak 22-go
było 35-lecie sakry biskupiej Slipyja, a 30-lecie jak został metropolitą
po Szeptyckim12, to bez wielkiego trudu spowodowałem,
że Sołżenicyn i Maksimow wysłali do niego czułe depesze.
Mówił mi Sołżenicyn, że zamierza zrobić turę po Stanach.
Kraj go ciekawi, ale to bynajmniej nie łączy się z zamiarem
przeniesienia się. Zabawne, że jest wielbicielem Wajdy i marzyłby,
by Wajda zrobił film z Archipelagu. Niestety to nie
wchodzi w rachubę. Może przy tej turze zaczepi i o Kalifornię.
Czy miałeś chęć i możność poparcia kandydatury Woroszylskiego
na roczne stypendium do Iowa University? Bardzo
mi na tym zależy13.
Kołakowskich widziałem wczoraj. Jeśli nie będzie kłopotów
z wizą, to jadą do Yale za jakiś tydzień. Chcę wydać jego
historię marksizmu, choć to jest finansowo dla mnie szaleństwo,
ale to naprawdę wielka książka. Są to olbrzymie dwa
tomy, a trzeci (dla mnie najciekawszy) jest jeszcze w proszku.
Ma nadzieję, że go skończy do przyszłego roku14.
A więc kładę Ci na sercu wszystkie wyżej wyłuszczone prośby
i przesyłam najlepsze życzenia noworoczne wyjścia dwóch
tomów w Polsce i dalszych sukcesów amerykańskich.
Jerzy Giedroyc
1 Archiwum Polityczne Ignacego Paderewskiego. Wybór dokumentów
do działalności politycznej Ignacego Paderewskiego, premiera rządu polskiego
(styczeń – listopad 1919), delegata Polski na Konferencję Pokojową
w Paryżu oraz przedstawiciela polskiego przy Lidze Narodów. Wyszły
cztery tomy (1974) w oprac. Witolda Stankiewicza, Andrzeja Pibera i Haliny
Janowskiej. Wydawnictwo obejmuje lata 1914–1941, powstało w Instytucie
Historii PAN. W latach dziewięćdziesiątych Marian M. Drozdowski
wydał jeszcze dwa tomy uzupełnień.
2 Myśl tę Giedroyc formułował już wcześniej – zob. list 600 (z 31 maja
1971) – J. Giedroyc, C. Miłosz, Listy 1964–1972, Warszawa 2011.
3 W ramach serii „Bez cenzury” Giedroyc ogłosi wiersze Stanisława
Barańczaka z lat 1975–1976 pt. Ja wiem, że to niesłuszne. Paryż 1977,
Biblioteka „Kultury”, t. 275.
4 Mowa o wspomnieniach Swianiewicza, które otrzymają tytuł W cieniu
Katynia.
5 Olimpia Swianiewiczowa zmarła 15 czerwca 1974 r. w Londynie.
6 Oprócz pracy dziennikarskiej (w piśmie „Związkowiec”) Benedykt
Heydenkorn był długoletnim działaczem Polonii kanadyjskiej, zarazem
promotorem badań nad Polonią kanadyjską. Zajmował się także problematyką
ukrainoznawczą.
7 Dmitrij Fiłosofow, rosyjski pisarz, eseista, krytyk literacki i publicysta.
Zaakceptował koncepcję Piłsudskiego deimperializacji Rosji. Był
przedstawicielem tzw. trzeciej Rosji – ani bolszewickiej, ani autokratyczno-
monarchicznej.
8 Aleksander Hercen – wydając na emigracji „Kołokoł” – poparł polskie
powstanie styczniowe (1863–1864), głosząc tezę, iż kto zniewala obcy
naród, ten sam nie może być wolnym.
9 Walentin Moroz, Chronika soprotiwlenija, „Kontinient” 1975, nr 3,
s. 161–186. Walentin Moroz – pisarz i eseista ukraiński. Prześladowany
w ZSRR (skazany na trzy lata więzienia w r. 1970). Wydalony i pozbawiony
obywatelstwa w r. 1975. Na emigracji związany był z monanchijskim
czasopismem ukraińskim „Suczasnist”.
10 Mowa o Synodzie Biskupów w Rzymie, obradującym pod przewodnictwem
Pawła VI w okresie wrzesień – listopad 1971 r. Przemówienie kard.
Slipyja: Gdie najti sprawiedliwost’, „Kontinient”, nr 3, 1975, s. 187–196.
11 Przemówienie kard. Slipyja poprzedzone zostało przedmową Dominika
Morawskiego, drukowaną w tym samym numerze „Kontinienta”
(1975, nr 3).
12 Jako koadiutor metropolity lwowskiego obrządku greckiego Andrzeja
Szeptyckiego, ks. Slipyj otrzymał sakrę z jego rąk w grudniu 1939 r. W r.
1944, z chwilą śmierci Szeptyckiego, przejął rządy archidiecezją – sprawował
je do chwili uwięzienia przez władze sowieckie w r. 1945. Zwolniony
w r. 1962, wyjechał do Rzymu.
13 Wyjazd Woroszylskiego na Uniwersytet Iowa nie doszedł do skutku.
14 Główne nurty marksizmu Kołakowski zaczął pisać zaraz po opuszczeniu
Polski (1970/1971).




 

Koszyk jest pusty
26,40 zł
Thomas Bernhard
strona główna nowości zapowiedzi księgarnia wydarzenia kontakt dla autorów polityka prywatności mapa serwisu
Copyright © SW Czytelnik 2006 - 2017 | Projekt graficzny Maria Drabecka | Wykonanie: YELLOWTEAM.PL
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij